Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznaj Hultajów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznaj Hultajów. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 grudnia 2014

Anka pisze... o tatuażach w miejscu pracy

Nie taki tatuaż straszny

Kiedy zatrudnialiśmy pierwszych pracowników Hultaja, nie było dla nas najważniejsze, czy skończyli prestiżowe studia. Najważniejsza dla nas była inteligencja, błyskotliwość i hultajski charakter. Nie ma takiej szkoły, która nauczyłaby człowieka, jak pracować w Hultaju. Trzeba umieć wszystko, być gotowym na ciągłe zmiany i huragany.

Dobieraliśmy i dobraliśmy.

Nie przyglądaliśmy się kolorowi włosów, wzrostowi, tuszy. Wybraliśmy te osoby, które pokazały nam, że z przyjemnością zakaszą rękawy. Przy zakasywaniu rękawów okazało się, że na świat wyjrzały tatuaże. Kolorowe, drobne, większe. Wiele mówiące o naszych nowych członkach rodziny.

Hultaj znalazł pokrewną duszę wśród LTG

Fotograf i szef firmy tatuuje się od dawna. Jednym ze wzorów jest hultajska proca. Julia i Ula też mają poukrywane na ciele znaki, które opisują ich charaktery i zainteresowania.


Jesteśmy kompetentni. Jesteśmy punktualni. Jesteśmy utalentowani. I pozostaniemy tacy nosząc irokezy, chodząc w sari i tatuując sobie skórę. Pora już zdjąć odium z kolorowych ludzi – tatuaż nie jest oznaką kryminalnej przeszłości. Wszyscy ci, którzy „nie chcieliby mieć do czynienia”, zdziwiliby się bardzo, jak wielu z - tak bardzo w ich oczach godnych zaufania - pracowników bankowych, ubezpieczycieli, sprzedawców w eleganckich sklepach, nosi pod garniturami fantastyczne światy wyczarowane na skórze. 


W Hultaju nie trzeba tego ukrywać. Bo nasze hasło przewodnie to:

Hultaj Polski. Jestem sobą.

Bądźcie sobą. Tacy jesteście najciekawsi :)

Jeśli myślicie podobnie, serdecznie zachęcamy Was do zajrzenia na stronę akcji Jestem za akceptacją tatuaży w miejscu pracy.

piątek, 5 grudnia 2014

Poznaj Hultajów - Część 4

Kochani Hultaje,
to już ostatni wpis z cyklu "Poznaj Hultajów. Poznaliście całą ekipę Hultaja Polskiego, a w końcu nadszedł czas, aby sama projektantka Hultaja powiedziała parę słów o sobie.Najserdeczniej zapraszamy na wywiad!

Anka - Capo di tutti capi

Starszy Hultaj oraz Pierwszy Projektant. Szef i zarządca w Hultaju Polskim. Siła napędowa firmy, jej ster, wiatr i żagiel. Przygotowuje każdą kolekcję, wyszukuje tkaniny, konsultuje, przymierza, zleca poprawki. Twarz reprezentacyjna firmy. Odpowiada na Wasze maile, zapytania i wątpliwości. Zawsze uśmiechnięta, życzliwa i pełna pozytywnej energii. Kochająca żona i mama, a przy tym panikarz, który nie wyobraża sobie życia bez swojego zespołu. Lubi świeczki zapachowe i tajską kuchnię.

W ostatniej odsłonie cyklu Poznaj Hultajów zapraszam do przygotowanego specjalnie na tę okazję wywiadu z Anką.

AS:  Jaka legenda wiąże się z pierwszym ciuchem, który zaprojektowałaś i uszyłaś?

AJW: Wracaliśmy z Marcinem (mąż i fotograf) z zimowych wakacji znad Bałtyku. Już od roku rozmawialiśmy o tym, że czas odejść z teatru, przestać jeździć, osiedlić się i być razem. Własna firma wydawała się idealnym rozwiązaniem.  Czułam, że to taki moment, że mogę zrobić wszystko – zostać stolarzem, piekarzem albo... projektantem ciuchów. Wybrałam to ostatnie, bo nie raz projektowałam kostiumy. Wiedziałam, że „widzę”.

AS: W wywiadzie dla marcowego „Sensu” Agnieszka Grochowska opowiada o swoim pomyśle na wygodne i ekonomiczne ubieranie synka – otóż kładzie swój nienoszony t-shirt, przejeżdża po nim maszyną, w ten sposób zmniejszając jego kształt. W Hultaju Polskim dziecięce kreacje wydają się właśnie takimi „pomniejszonym dorosłymi” – oszczędne kolorystycznie, wyrafinowane w kroju. Czy to dla nich nie za wcześnie? Dzieci w czerni, w sztucznym futrze?

AJW: Każda dziewczynka chce wyglądać jak mama, a każdy chłopiec naśladuje tatę :) Ale nie o to przecież chodzi, żeby małe dziewczynki chodziły w szpilkach na co dzień. Dlatego wymyślamy takie  ubrania, które pasują i na dorosłych, i na dzieci. A pozwalają wszystkim na dobrą zabawę.

AS: Czy po inspiracje sięgasz na zagraniczne pokazy mody, czy może iskra natchnienia pojawia się podczas rodzinnego śniadania?

AJW: Inspiracja to coś, czego zdefiniować się nie da. Pojawia się i znika, jak w dowcipie. Z pewnością całe moje teatralne doświadczenie pozwala mi patrzeć na ludzi twórczo. Widzę, jak się ruszają, jak wyglądają i jak... chcieliby wyglądać. I staram się im to podarować. Inspirują mnie właśnie ludzie, na których patrzę.

AS: Podobno pasja, która staje się zawodem, przestaje być pasją. Jak jest u Ciebie?

AJW: Ubrania i moda nie są moją pasją :) To takie... niepoważne. Moją pasją są ludzie. W zasadzie mogę szczerze powiedzieć, że ostatnio moją pasją jest radość. Szczególnie radość dziewczynek, które zakładają nasze spódnice. Moda, ubrania – to tylko narzędzie porozumiewania się z innymi. Prawdopodobnie równie dobrze mogłabym gotować. Na przykład dania dostosowane do charakteru człowieka. Albo dania na każdy nastrój :)

AS: Jak teraz układa się Twoja współpraca z teatrami? Czy nadal pracujesz również za granicą?

AJW: Czasami  tego żałuję, ale musiałam zrezygnować z pracy w teatrze. Najpierw przeważała radość, że wreszcie prowadzą osiadły tryb życia. Teraz z tęsknotą wspominam czasy, kiedy mogłam pobyć sama w hotelu przez kilka wieczorów. Obecnie jestem Szefem. A Szef to osoba, która zawsze musi odebrać telefon. A telefon dzwoni bez przerwy.

AS: Dorośli często mówią, że odnajdują w sobie dziecko, a dziecko zawsze podgląda zachowanie dorosłego. Pomagasz wyrazić tę symbiozę w najprostszy sposób, bo poprzez strój. Gdzie w tym błędnym kole znajduje się punkt zaczepienia, od którego rozpoczynasz pracę? Kto tu jest najważniejszy – Ona, On, czy Dziecko?

AJW: Takie koło nie ma początku. Jako dzieci patrzymy na dorosłych jak zaczarowani – widzimy tylko przywileje, przyjemności. Wtedy przywilejem jest założenie takiej samej spódnicy jak mama. Radość z udawania wymarzonej dorosłości. A potem taka sama spódnica staje się radością, bo przez chwilkę można się poczuć jak młody łobuz. Wtedy, kiedy codzienność nie jest już taka beztroska, możemy w ubraniach odnaleźć radość i kolor.

AS: Hultaj Polski chętnie odsłania kulisy pracy na swoim blogu czy fanpage’u  – czy to dla Ciebie ważne, by klient był na bieżąco ze zwykłym życiem i działalnością firmy?

AJW: Ta firma została założona po to, żeby kontaktować się z ludźmi. Na początku było tak, że z większością klientek wymieniałam maile. Znałam je osobiście. Potem oczywiście stało się to niemożliwe, ale ciągle staramy się być na bieżąco z tym, co myślą o nas Hultaje.

AS: Czy zdarza Ci się wypuścić w obieg ciuch, do którego nie jesteś do końca przekonana, którego sama nie chciałabyś nosić?

AJW: To trudne pytanie. Można powiedzieć, że wypuszczam  też ciuchy, w których sama nie wyglądałabym dobrze. Myślę o innych kobietach. O tym, w czym poczułyby się doskonałe. I często nie jest to ten sam ciuch, za który ja bym złapała w sklepie. Ale większość ubrań Hultaja jest w zgodzie ze mną. To są te, które pasują na każdą sylwetkę.

AS: Hultaj Polski deklaruje działalność za zasadach Fair Trade. Moda na ekologię zdominowała już nie tylko rynek odzieżowy, ale i wszystkie sfery życia. A jak to wszystko wygląda w praktyce? Co sprawiło, że zadecydowałaś o podpisaniu się swoją działalnością pod sprawiedliwy handel? Czy sądzisz, że bycie eko jest w Polsce możliwe dla każdego?

AJW: Myślę, że bardzo ważna jest sprawiedliwość społeczna. Wierzę głęboko w to, że moglibyśmy żyć w lepszym świecie, gdybyśmy wszyscy dotrzymali prostej społecznej umowy – bądź uczciwy, nie bądź chciwy. Niestety, świat należy do ludzi, którzy myślą w zupełnie innych kategoriach. Ale my, maluczcy, możemy się starać.  Kupujemy u polskich producentów, płacimy polskim wykonawcom.

AS: Jak wygląda cały proces twórczy i produkcyjny, nim do rąk klienta trafi upatrzona para spodni?

AJW: Na początku jest rysowanie, skrobanie... Dostałam od męża specjalny zeszyt na pierwsze rysunki. Potem jest narada z konstruktorem i pomysł na tkaninę. Wtedy zaczynam myśleć przestrzennie. Widzę w głowie, jak to się będzie układać, kto mógłby coś takiego założyć. Następny etap to pierwsza konstrukcja. Zazwyczaj wygląda dziwnie i zupełnie nie tak, jak ją sobie wyobraziłam na początku. Przypinamy, przycinamy. Wtedy zdarza się, że pierwszy rysunek odchodzi w niepamięć i rodzi się coś zupełnie nowego, innego. A potem są drobne poprawki... długi proces małych poprawek. Kolor. A potem szycie. I już. Już możecie się w to ubrać.

AS: Hultaj nie prowokuje, jeśli chodzi o dobór barw i wzorów. Skąd ta „filozofia monochromatyzmu”?

AJW: Niezupełnie zgodzę się z twierdzeniem, że Hultaj nie prowokuje kolorystycznie :) Nasz dobór kolorów jest oszczędny, ale dość specyficzny. Często słyszę, że wybieramy kolory „odważne”. Kolorystą w firmie jest mój mąż. Zawsze radzę się go, zanim zdecyduję o kolorystyce sezonu. Ma do tego doskonałe oko i naprawdę umie dobrać paletę barw.

AS: Jesteś Panią Prezes, artystką, mamą – czy może powinnam odwrócić kolejność? Tak wiele miejsca w powszechnej dyspucie zajmuje kwestia wielu ról, które kobieta musi pogodzić, jeśli chce poczuć się spełniona. Wydajesz się ideałem, Anko!

AJW:
Prezesem to jest mój mąż :) Ja jestem Panią Dyrektor :) Jestem też mamą. Czy jestem artystką? Raczej nie. To bardzo poważna rzecz powiedzieć o sobie – jestem artystą. Znałam kiedyś jednego artystę. Nazywał się Kazuo Ohno. Innych nie znam. Ja tylko robię w rozrywce. Co do bycia mamą, to też jest to odpowiedzialna rola i tutaj nie ma wątpliwości, że nią jestem. Bardzo trudno pogodzić bycie mamą i wielogodzinny dzień pracy. Nigdy nie wierzę w opowieści gazetowe o tym, jak to dziecko pomaga w karierze. Może mobilizować, to prawda. Ale dzielenie czasu między lalki i rozmowy z hurtowniami – to naprawdę trudne. Nie zawsze sobie radzę.

AS: Osoby tak zajęte, jak Ty, zwykle napotykają pewne trudności w oderwaniu się od pracy, albo utrzymują, że wcale nie potrzebują odpoczynku. Czy masz swój sprawdzony sposób na zrelaksowanie się i odzyskanie sił na nowy sezon?

AJW: Jestem pracoholikiem. Tak jak wszyscy w Hultaju. Jakże inaczej firma urosłaby tak bardzo przez prawie dwa lata? Ale nie jestem niezniszczalna – często czuję się wyczerpana. Na szczęście mam niesamowity zespół, który przejmuje ode mnie to, czego nie mogę udźwignąć. Z rodziną co roku jeździmy nad Bałtyk zimą. Właśnie wtedy, kiedy jest naprawdę lodowato i wietrznie. Tak resetujemy głowy. W ciszy i spokoju. Ale urlop ulatuje zawsze zbyt szybko.

AS: Czy masz swoje motto życiowe?

AJW: Mam swoje własne zasady i motta, które chyba nie są dostatecznie poważne, żeby wymieniać je w takim wywiadzie :)

AS: Niedawno świętowałaś pierwsze urodziny firmy. Jakie są Twoje hultajskie ambicje? Czego życzysz Hultajowi?

AJW: Czego można życzyć własnemu dziecku? Aby rosło, rozwijało się i uczyło na błędach. Niekoniecznie swoich.



Z Anką Jankowską-Wiśnios rozmawiała Agata Skrzypek.


Zobacz część 1 | 2 | 3 | 4

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Poznaj Hultajów - Część 3

Kochani Hultaje,

ruszyliśmy z kolejnym cyklem wpisów. Serdecznie zapraszamy na cykl "Poznaj Hultajów", w którym po kolei przedstawimy się Wam i opowiemy kilka słów o sobie. Ponieważ Hultaj Polski to przede wszystkim ludzie. Niezwykli, wyjątkowi, mający swoje pasje, marzenia i upierdliwości. Chcemy, abyście wiedzieli, na kogo zwalić winę, jeśli coś pójdzie nie tak, a kogo chwalić, gdy będziecie usatysfakcjonowani :)

Jako trzeci ujawnia się:

Marcin - Starszy Hultaj

Drugi Szef w Hultaju Polskim. Pan i Władca w Dziale Grafiki. Sprawuje pieczę nad sprawnym funkcjonowaniem sklepu internetowego, promowaniem firmy w sieci, dba o stronę wizualną firmy. Panuje nad mediami społecznościowymi. Koduje. Jest autorem wszystkich hultajskich fotografii. Ostoja spokoju z niekończącym się słowotokiem. Zdolny, uśmiechnięty, entuzjasta steampunku. Jego dzieła tworzone w domowym studiu możecie podziwiać pod adresem https://www.facebook.com/wisnioskitchenstudio.

W trzeciej odsłonie cyklu "Poznaj Hultajów" zapraszam Was do przeczytania wywiadu z Marcinem.

AS: Co skłoniło Cię do zajęcia się fotografią mody?

MW: Fotografowanie mody, zwłaszcza tej kreowanej przez naszą firmę, stało się dla mnie oczywistym krokiem jako fotografa, ale i właściciela firmy, który chce otrzymać rezultat  zgodny z własnymi oczekiwaniami. Tak typowe „branie spraw w swoje ręce” okazało się drogą wyboistą, krętą i nie pozbawioną ukrytych dziur. Wiele miesięcy zajęło mi walcowanie tego asfaltu, ubijanie kocich łbów i prostowanie zakrętów. Mogę jednak dziś śmiało powiedzieć – wjeżdżam właśnie na przedmieścia Miasta Zadowolenia.

AS: Praca fotografa to zajęcie dla kreatywnego indywidualisty, czy wręcz przeciwnie - zespołowe tworzenie, którego efektem są zdjęcia?


MW: Praca przy sesji to w moim przypadku praca zespołowa. I tylko jako jeden twór o wielu ramionach jesteśmy w stanie osiągnąć zamierzone efekty. Kiedy jedno z ramion słabnie – słabnie efekt końcowy. To jak patrzę, jak rozmawiam z modelem, jak oświetlam ujęcia - to moja rola. Rola jednak nie do odegrania bez pomocy stylistki, makijażystki i „człowieka blendy”.


AS: Czy masz swoje tricki, sposoby na stworzenie atmosfery na sesji?


MW: Oczywiście. Sztuczki takie powstają często „na żywo”, już w trakcie pracy z danym modelem. Zwykle jest to opowiadanie absurdalnej historii, której używam jako tła do konkretnego ujęcia.


AS: Gdybyś miał w trzech słowach podać przepis na dobre zdjęcie, powiedziałbyś...

MW:
Światło. Geometria. Szybkość.


AS: Czy zdarza się, że to nie ciuch inspiruje Ciebie, ale Twój pomysł na charakter kolejnej sesji zdjęciowej wpływa na pracę Anki?

MW:
Inspirują mnie ludzie. Ciuchy wyglądają dobrze tylko na ludziach, którymi udało mi się zainspirować.


AS: Jacy są Twoi ulubieni fotografowie mody? Czy inspiruje Cię praca polskich przedstawicieli tej branży, takich jak Marcin Tyszka, Maciek Kobielski czy Kacper Kasprzyk?

MW:
Jestem w stanie podać tylko jedno nazwisko – Frank Doorhof. Niestety nie znam prac wymienionych polskich fotografów.


AS: Jakbyś odniósł się do słów Ernsta Haasa: Istnieją dwa rodzaje fotografów: tacy, którzy komponują zdjęcia, i tacy, którzy je robią. Pierwsi pracują w pracowniach, dla drugich świat jest pracownią. I dla tych nie istnieje zwyczajność. Każda rzecz w ich życiu może być źródłem inspiracji.


MW: Bardzo zazdroszczę odwagi fotografom ulicznym. Dużo pracuję nad tym, aby ośmielić swoje wychodzenie do pracowni świata. Taki typ fotografii darzę największym szacunkiem. A pytanie – co sfotografowałbym w miejscu i chwili, w których obecnie jestem – jest moim sposobem poszukiwania własnego stylu.

AS: Czy masz swój ulubiony sprzęt fotograficzny, może np. analogowy aparat, który dostałeś na Komunię?

MW: Ostatnio dużo fotografuję używając aparatów analogowych. Są to aparaty marki Mamiya dla średniego formatu i Minolta dla małego obrazka. Używając ich, uczę się wyczucia chwili „decydującego momentu” i szacunku do migawki. Jeszcze rok temu wynikiem każdej mojej sesji zdjęciowej było 2 do 3 tys. zdjęć. Teraz - jest ich kilkaset.

AS: Jaki jest Twój stosunek do retuszowania zdjęć w Photoshopie i innych programach graficznych?

MW: Krótko. Tak – dla zmiany barw, kontrastu, jasności. Stanowcze Nie dla „chirurgii plastycznej”.

AS: Czy w pracy fotografa modowego czujesz się spełniony i przewidujesz, że pozostanie to Twoim zajęciem na całe życie?

MW: To moja najlepsza metoda wyrażania siebie. Niczego innego nie pragnę.

AS: Jakie są Twoje plany i marzenia odnośnie rozwoju Hultaja Polskiego?

MW:
Dominacja nad światem :D



Z Marcinem Wiśniosem rozmawiała Agata Skrzypek.


W ostatniej części cyklu "Poznaj Hultajów" - wywiad z Szefem Wszystkich Szefów!


Zobacz część 1 | 2 | 3 | 4

czwartek, 27 listopada 2014

Poznaj Hultajów - Część 2

Kochani Hultaje,

ruszyliśmy z kolejnym cyklem wpisów. Serdecznie zapraszamy na cykl "Poznaj Hultajów", w którym po kolei przedstawimy się Wam i opowiemy kilka słów o sobie. Ponieważ Hultaj Polski to przede wszystkim ludzie. Niezwykli, wyjątkowi, mający swoje pasje, marzenia i upierdliwości. Chcemy, abyście wiedzieli, na kogo zwalić winę, jeśli coś pójdzie nie tak, a kogo chwalić, gdy będziecie usatysfakcjonowani :)

Jako druga ujawnia się:
 

Julia - Twarda Rzeczywistość

Młodszy Hultaj. Asystentka i początkujący marketingowiec. Do zespołu Hultaja Polskiego dołączyła w lipcu 2013. Ogniwo spajające firmę. Prowadzi kalendarz firmowy, panuje nad chaosem zamówień, odpowiada na Wasze pytania, wspomaga Ankę w produkcji sesji zdjęciowych. To z nią zmierzysz się podczas rozmowy rekrutacyjnej. Choleryczka, panikarz, kompulsywny podjadacz, w co nikt nie może uwierzyć ze względu na jej zastraszającą chudość. Prywatnie uzależniona od herbaty, w wolnej chwili maluje akwarelami zakładki do książek. Jej prace można podziwiać pod adresem https://pl-pl.facebook.com/pages/Virydi/517504714930580. Marzy o podróży do Nepalu.



Hultajski strój z wyboru?
Ciemnoszary kaptur i spódnica podwójnie spieniona midi szara.

Jaka jest twoja supermoc?
Osiągnęłam 5 stopień wtajemniczenia w tworzeniu tabelek excelowskich.

Jak trafiłam do Hultaja?
Dzięki Biurze Karier swojej uczelni.



W trzeciej części poznacie Hultajskiego Fotografa.



Zobacz część 1 | 2 | 3 | 4

poniedziałek, 24 listopada 2014

Poznaj Hultajów - Część 1

Kochani Hultaje,

rozpoczynamy kolejny cykl wpisów. Serdecznie zapraszamy na cykl "Poznaj Hultajów", w którym po kolei przedstawimy się Wam i opowiemy kilka słów o sobie. Ponieważ Hultaj Polski to przede wszystkim ludzie. Niezwykli, wyjątkowi, mający swoje pasje, marzenia i upierdliwości. Chcemy, abyście wiedzieli, na kogo zwalić winę, jeśli coś pójdzie nie tak, a kogo chwalić, gdy będziecie usatysfakcjonowani :)

Na pierwszy ogień:

Ula - Asystent Pomocnika Działu Grafiki

Do firmy dołączyła w październiku 2013 i tym samym jest z nami najkrócej. Zaraża uśmiechem, energią i ciętą ripostą. Jej znakiem rozpoznawczym są kolorowe ubrania - spodnie w motyle lub bluza z kotem. Zakochana w  buldogach francuskich, marzy o własnym, koniecznie czarnym. Swoim talentem wspomaga Marcina w pracach graficznych. Jest mistrzynią puppetingu, czyli pozowania podczas ustawiania świateł do sesji zdjęciowej. Rysuje hultajski komiks. Prywatnie kopalnia kreatywnych pomysłów - tworzy biżuterię, przerabia ubrania i szyje torby, maluje paznokcie pod kolor stylizacji. Prace Uli można podziwiać pod adresem https://www.facebook.com/UrszulArtY. Z całej ekipy przejawia największą staranność w doborze stroju. Fanka Batmana.


Hultajski strój z wyboru?

Płaszcz NEO i kaptur jasnoszary

Jaka jest twoja Supermoc?
Spawanie elektryczne.

Jak trafiłaś do Hultaja?
Sprawdziłam na Google Maps.


W drugiej części poznacie Twardą Rzeczywistość.


Zobacz część 1 | 2 | 3 | 4

wtorek, 12 sierpnia 2014

Kim jest Hultaj? | Wywiad z projektantką

Kim jest Hultaj?

Pod koniec czerwca ekipa platformy MyBaze odwiedziła siedzibę Hultajów. Szalenie uroczy Mariusz oraz Tomek odciągnęli Ankę, Ulę i Julię od codziennych prac biurowych. Anka odpowiadała na pytania, dziewczyny pokazywały, jak działają hultajskie spódnice. Posłuchajcie sami, jak Anka - projektantka Hultaja Polskiego - poradziła sobie z trudnymi pytaniami Mariusza:



piątek, 27 czerwca 2014

NEWS | Odwiedź biuro Hultaja Polskiego

Wczorajszy dzień (czwartek, 26.06.2014) minął pod hasłem business&design, czyli po prostu Bizajn. To już druga edycja tej konferencji zorganizowanej przez platformę MyBaze.  Podczas konferencji mieliśmy możliwość zdobycia wiedzy z dziedziny PR, marketingu, praw autorskich czy fotografii produktowej. Upewniliśmy się, że kroczymy słuszną ścieżką. Oprócz tego Hultaj Polski został wybrany jako jedna z 6 marek prezentujących swoją działalność biznesową. Anka porwała publiczność żywiołowym i humorystycznym przemówieniem. 

Pragniemy kontynuować politykę otwartej firmy, dlatego też podzielimy się z Wami treścią prezentacji.

Hultaj Polski powstał dwa lata temu jako odpowiedź na silną potrzebę zerwania z teatrem i ulokowania twórczej energii w innej płaszczyźnie.

Anka kiedyś

Wiecie, kim jest osoba na plakacie? Tak Anka wyglądała w swoim poprzednim życiu, jak sama nazywa czas pracy w teatrze. Tańczyła, śpiewała, tworzyła choreografię, ruch sceniczny, była dyrektorem własnego teatru... Krótko mówiąc, była człowiekiem wielu talentów. I tak zostało jej do dziś, chociaż obecnie wygląda nieco inaczej:

Anka dziś
Tilda Swinton prosto z Polski!

Jak być może część z Was wie, Hultaj Polski to firma rodzinna. Poza Anką - mamą, jest też Marcin - tata:

Marcin
Marcin to czarodziej obiektywu, dzięki któremu Hultaje pojawiają się na zdjęciach. Jako że z wykształcenia jest informatykiem, pieczą objął dbanie o stronę internetową. Zajmuje się również reklamą w internecie i przygotowaniem materiałów graficznych.

Hultaj Polski to również Sonia Mia - córka:

Sonia Mia
Sonia jest naszą główną modelką, czego szczerze nienawidzi. Do tej pory udało się ją przekupić dropsami i lalkami Monster High, ale ostatnio zdecydowanie bardziej spełnia się po drugiej stronie obiektywu.

Zastanawiasz się, gdzie taka mała firma ma swoją siedzibę? Odpowiadamy: na Grochowie. Konkretnie tu:

Siedziba
A jeszcze konkretniej mieści się za tymi drzwiami.

To też siedziba
Biuro, zapytacie?

Biuro, ale nie nasze
Nie. Tak nie wygląda, nie wyglądało i nie będzie wyglądać nasze biuro. Zasadniczo to jest nasze biuro:

Hultajki sortują ciuchy
a to nasz magazyn:

Magazyn

Jesteśmy mikro firmą, która działa jak korporacja. Anka jest jej rdzeniem, spajającym wszystko. Początki nie były łatwe. Anka pracowała niczym wielozadaniowy kombajn, łączący w sobie funkcje szefa, stylisty, projektanta, sprzedawcy, modelki, producenta, żony i mamy.

Hultaj wielozadaniowy = Hultaj przepracowany
Na swoje nieszczęście spotkała dwie marudy, bez których teraz nie wyobraża sobie pracy.

Anka, Julia, Ula
Poznajcie Julię (człowiek podłużny) oraz Ulę (człowiek-batfan). Julia ogarnia marketingi, Ula photoshopa. Julia tworzy grafiki i harmonogramy, Ula tworzy komiks. Julia jest asystentką Anki, Ula jest asystentką Marcina. Zespół się powiększył, zadania zostały przydzielone. Tak wygląda struktura Hultaja Polskiego:

Podział zadań w firmie
Wszyscy jesteśmy zgranym i dobrze dobranym zespołem. Wyznajemy zasadę Muszkieterów - jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Nasza największa siła tkwi w różnorodności - każdy jest specjalistą w swojej dziedzinie, ale każdy ma też jakieś pojęcie o dziedzinach pozostałych osób w zespole. W ten sposób utrzymujemy względny poziom porozumienia.

Hultaj Polski to performatywna firma odzieżowa. Oznacza to, że oprócz projektowania ciuchów, staramy się wspierać wartościowe inicjatywy. Jedną z nich jest wspominany w poprzednim wpisie DESIGN DLA SZKÓŁ, w którym dzieci tworzą własne projekty ubrań. Dla zwycięzców konkursu przewidzieliśmy nagrodę w postaci sesji zdjęciowej.


 Przykładowe prace dzieci

Jak sami widzicie, jest nas czworo, ale pracujemy za dziesięciu. Mamy cel, mamy motywację i wielką energię do realizowania naszych marzeń o Hultaju.

Ogromnie dziękujemy zespołowi MyBaze za profesjonalizm i wybranie nas do grona prelegentów. Z niecierpliwością czekamy na kolejną edycję.