Pokazywanie postów oznaczonych etykietą firma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą firma. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 grudnia 2015

Nowa od PR-u.

Witajcie kochani!
W ostatnim miesiącu nastąpiły u nas zmiany kadrowe i powitaliśmy nową Hultajke w naszych szeregach. Tym samym witamy nową postać w komiksie. Nie będę o niej opowiadać, po prostu zapraszam na komiks.


Korzystając z okazji chciałam w imieniu Hultajskiej ekipy złożyć Wam życzenia udanego Sylwestra i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. 

Do zobaczenia za miesiąc :)
Asystentka Zastępcy Kierownika Działu Grafiki

środa, 3 czerwca 2015

NEWS | Program lojalnościowy

Drodzy Hultaje,

dostawaliśmy od Was zapytania o zniżki na to, rabaty na tamto i ogólnie sporo pytań, których celem było dowiedzenie się, co tu zrobić, aby było taniej niż jest :) Uwielbiamy Was wszystkich i ogromnie cieszymy się, kiedy hultajska energia dociera w najdalsze zakątki Polski, Europy i całego świata. Rozumiemy też, że dla niektórych z Was zakupy u Hultaja Polskiego łączą się z wydaniem dużej ilości pieniędzy. Dlatego też uruchomiliśmy program lojalnościowy, który ułatwi Wam zdobywanie stałych rabatów na zakupy w sklepie internetowym.



Zasady są super proste. Wystarczy zarejestrować się na stronie https://sklep.hultajpolski.pl/pl/login i zbierać punkty.

Za każdy 1 zł wydany na zakupy otrzymacie 1 pkt w programie lojalnościowym. Za zapisanie się do newslettera przyznajemy aż 25 pkt. Każdy zarejestrowany użytkownik otrzyma stały rabat po zgromadzeniu odpowiedniej ilości punktów:

1000 pkt - 5% rabatu

2000 pkt - 10% rabatu
3000 pkt - 15% rabatu 

Dziękujemy, że jesteście z nami i nosicie hultajskie ubrania!

czwartek, 21 maja 2015

Anka pisze... o życiu Hultaja Domowego

Życie Hultaja Domowego

Od zawsze nasza firma mieściła się w domu. Ze spokojnej rodziny o samotniczym usposobieniu staliśmy się nagle ludźmi o bardzo bogatym życiu towarzyskim. Codziennie nasz dzwonek rozbrzmiewa wielokrotnie, drzwi otwierają się i słychać „Tojaaa!” każdej wchodzącej osoby. Szumi czajnik, niezliczone kubki po herbacie, mięcie i kawie piętrzą się na blacie.


Pracujemy w dwóch pokojach – mnie przypadła sypialnia, a cała reszta firmy siedzi przy stole w kuchni. Rozłożone komputery, papierki, zeszyty, tabelki. Krzyczymy do siebie:

"Słuchaj, masz maila od tej Pani, która chciała wymienić spodnie?"
"Nie wiem, od jakiej Pani....Wyślij mi w tej sprawie maila!"
"Dobra, to wysyłam Ci maila!"

Na początku wydawało nam się to zabawne, ale z biegiem czasu rozmowy się skróciły do:

"Słuchaj, czy wiesz może...?"
"Nie wiem, zapytaj mnie mailem."

Najgorsza jest obróbka zdjęć. Piszę właśnie bardzo skomplikowanego maila w języku bardzo obcym, skupiam się, przygryzam język i nagle:

 "Słuchaj, możesz zerknąć?"

 No mogę, kurczę, mogę. Wstaję, idę. Patrzę na zdjęcie, które M. ściuboli od godziny, a on zadaje mi pytania, których nie rozumiem. Mówię, co myślę, on się wścieka, a ja wracam do swojego maila. Siadam na krześle...

"Możesz na moment?"
Aaaaa!!!! Wstaję, idę.

"A teraz? Zrobiłem, jak chciałaś."

Obraza. Patrzę, patrzę i patrzę i nie widzę różnicy. Mówię, że nie widzę. Obraza po raz drugi. Człapię do swojego kompa, siadam i...

"Możesz na moment?"

Ech. Praca z mężem. Wiadomo.

Zdjęcie w efekcie końcowym wygląda równie dobrze, jak na początku. Ale co ja tam wiem :)

Pakowanie targów to zabawa, która się nie kończy. Na początku zespół siedzi i bawi się we wróżki „Co tym razem zabieramy? Będzie ciepło, zimno? Spodnie, spódnice?” Decyzja zapada prosta. Zabieramy wszystko, bo wiemy, że jak zabierzemy spodnie, klienci będą pytać o spódnice, a jak zabierzemy spódnice, przyjdą sami amatorzy spodni.

Pakujemy. M. biadoli za każdym razem, że "tyyyyle tego", U. pakuje i się nie odzywa. Ja tłumaczę, że i spodnie i spódnice... Masa zabawy. Już po kilku godzinach spędzonych na dobrej zabawie w korytarzu piętrzą się pudełka i woreczki z ciuchami. Wszystko spakowane jest na duś, nie wejdzie już ani jedna czapka. I zawsze, naprawdę zawsze, ktoś odnajduje wtedy jeden zagubiony woreczek z czymś. Czymś, co koniecznie i niezbędnie powinno się z nami zabrać. Wszyscy patrzymy osłupiali na samotny woreczek i zawsze, naprawdę zawsze, ktoś zadaje to pytanie:

"A co to jest?"
"Ubranka" odpowiada U.

I starannie dopycha woreczek do innego woreczka. A potem to już pikuś – przenieść wszystko do samochodu, wygrać mistrzostwa w tetrisie upychając pudełka do bagażnika i jazda! Na targi.


J. pakuje zamówienia. Słyszę, jak szumi i szeleści torbami i klawiaturą. Jej dzień pracy przerywany jest rytualnym "O nieeeee!". Zawsze po tym zawołaniu następuje telefon.

"Pani Haniu, dlaczego spodenki w rozmiarze S są uszyte nie w tym kolorze?"

Słyszę szemranie w telefonie, a J. mówi wtedy:

"Ale proszę sprawdzać, Pani Haniu! Dobrze, na kiedy to będzie?"

Potem znowu szuranie i klekot klawiatury. A potem znowu "O nieee!", telefon i tak da capo al fine. Biedna J. :)

Tak mniej więcej, kochani, wygląda nasz dzień codzienny. Gadamy, pijemy herbatę, mamy swój wewnętrzny język z masą żartów. Czasem przeżywamy nerwowe chwile, czasem wzruszające. Jak każdy dobrany zespół.

Dziękuję Wam, drodzy moi, że jesteście w moim życiu. Bez Was mój dzień byłby taki pusty :)

środa, 1 kwietnia 2015

Idzie wiosna | KOMIKS

Witajcie kochani!
Wiem, wiem. Z tą wiosną to troszeczkę się zagalopowałam. Ale na pewno nie jest tak, że to tylko ja chętnie bym już wskoczyła w krótkie haremki i poszła na spacer bez kurtki. Tymczasem zapraszam na komiks:




Ci, którzy mają własne krótkie lub długie haremki, wiedzą, że to niemożliwe, żebym nie weszła. Nasze hultajskie ściągacze utkane są z bawełny, elastanu i magii. Gdybym się zakładała z każdą klientką, która mówi, że w coś nie wejdzie, to byłabym rekordzistką Guinessa w ilości wygranych zakładów :)

Do zobaczenia za dwa tygodnie
Asystentka Zastępcy Kierownika Działu Grafiki 

czwartek, 26 lutego 2015

Uwaga sesja! | KOMIKS

Witajcie kochani!
Trzymamy kciuki za wszystkich którzy jeszcze walczą z sesją. Na szczęście w Hultaju sesja to sama przyjemność :)




Efekty naszej pracy już niedługo w hultajskim sklepie i na naszym facebooku.

Do zobaczenia :)
Asystentka Zastępcy Kierownika Działu Grafiki

czwartek, 29 stycznia 2015

KOMIKS | Znowu kolory

Witajcie kochani!
Nadal pozostajemy w temacie kolorów. Tym razem jednak będzie mowa o hultajskich kolorach. Zapraszam :)



Z okazji dzisiejszego komiksu serdecznie pozdrawiam wszystkie posiadaczki i posiadaczy hultajek/kapturów w kolorze ciepłoszarym jasnym :).

Uwaga! Hultaj radzi: 
Ciepłoszary jasny idealnie komponuje się z jasnym kolorem włosów, więc jeśli przymierzacie się do zakupu kaptura lub czapki i macie blond włosy, to koniecznie wybierzcie kolor ciepłoszary.

Trzymajcie się ciepło!
Asystentka Zastępcy Kierownika Działu Grafiki

środa, 14 stycznia 2015

KOMIKS | Z przymrużeniem oka

Witajcie kochani!
Ach ten dział marketingu, jak oni nic nie wiedzą! My z tych ich tam marketingowych rzeczy też nie za wiele wiemy. Ale za to każdy jest specjalistą w swojej dziedzinie :)





Do zobaczenia za dwa tygodnie :)
Asystentka Zastępcy Kierownika Działu Grafiki

środa, 10 grudnia 2014

KOMIKS | ;)

Witajcie kochani!

Dzisiaj bez owijania w bawełnę zapraszam na komiks:






A więc – to tak nie działa. Lajki na wiaderka występują tylko w komiksach. W normalnym świecie przybywa ich powoli, powoli, w miarę jak rośnie popularność marki. Zaczynaliśmy tak jak wszyscy – od założenia konta na FB, na którym na początku pojawiły się wyłącznie lajki naszych znajomych.
W tym wpisie chcielibyśmy przybliżyć Wam system naszej reklamy, bo przecież bez niej nie dotarlibyśmy do Was nigdy.
Główną platformą komunikacyjną dla Hultaja Polskiego jest Facebook. Informacje o nas rozchodzą się w dużym stopniu organicznie, co oznacza po prostu pocztę pantoflową. Na Facebooku możecie też zobaczyć naszą płatną reklamę – dzięki temu pokazujemy się wszystkim tym, którzy mogliby być zainteresowani naszymi ubraniami, a nie mają znajomego, który lubi Hultaja. Osoby, którym spodoba się nasza strona, lajkują samą stronę lub poszczególne zdjęcia i wpisy.
Staramy się też, abyście mogli odnaleźć z łatwością nas w Googlach.
Generalnie – każdy Wasz, naszych Klientów głos wyrażający aprobatę, jest dla nas na wagę złota.


Z hultajskim pozdrowieniem :)
Asystentka Zastępcy Kierownika Działu Grafiki 

piątek, 5 grudnia 2014

Poznaj Hultajów - Część 4

Kochani Hultaje,
to już ostatni wpis z cyklu "Poznaj Hultajów. Poznaliście całą ekipę Hultaja Polskiego, a w końcu nadszedł czas, aby sama projektantka Hultaja powiedziała parę słów o sobie.Najserdeczniej zapraszamy na wywiad!

Anka - Capo di tutti capi

Starszy Hultaj oraz Pierwszy Projektant. Szef i zarządca w Hultaju Polskim. Siła napędowa firmy, jej ster, wiatr i żagiel. Przygotowuje każdą kolekcję, wyszukuje tkaniny, konsultuje, przymierza, zleca poprawki. Twarz reprezentacyjna firmy. Odpowiada na Wasze maile, zapytania i wątpliwości. Zawsze uśmiechnięta, życzliwa i pełna pozytywnej energii. Kochająca żona i mama, a przy tym panikarz, który nie wyobraża sobie życia bez swojego zespołu. Lubi świeczki zapachowe i tajską kuchnię.

W ostatniej odsłonie cyklu Poznaj Hultajów zapraszam do przygotowanego specjalnie na tę okazję wywiadu z Anką.

AS:  Jaka legenda wiąże się z pierwszym ciuchem, który zaprojektowałaś i uszyłaś?

AJW: Wracaliśmy z Marcinem (mąż i fotograf) z zimowych wakacji znad Bałtyku. Już od roku rozmawialiśmy o tym, że czas odejść z teatru, przestać jeździć, osiedlić się i być razem. Własna firma wydawała się idealnym rozwiązaniem.  Czułam, że to taki moment, że mogę zrobić wszystko – zostać stolarzem, piekarzem albo... projektantem ciuchów. Wybrałam to ostatnie, bo nie raz projektowałam kostiumy. Wiedziałam, że „widzę”.

AS: W wywiadzie dla marcowego „Sensu” Agnieszka Grochowska opowiada o swoim pomyśle na wygodne i ekonomiczne ubieranie synka – otóż kładzie swój nienoszony t-shirt, przejeżdża po nim maszyną, w ten sposób zmniejszając jego kształt. W Hultaju Polskim dziecięce kreacje wydają się właśnie takimi „pomniejszonym dorosłymi” – oszczędne kolorystycznie, wyrafinowane w kroju. Czy to dla nich nie za wcześnie? Dzieci w czerni, w sztucznym futrze?

AJW: Każda dziewczynka chce wyglądać jak mama, a każdy chłopiec naśladuje tatę :) Ale nie o to przecież chodzi, żeby małe dziewczynki chodziły w szpilkach na co dzień. Dlatego wymyślamy takie  ubrania, które pasują i na dorosłych, i na dzieci. A pozwalają wszystkim na dobrą zabawę.

AS: Czy po inspiracje sięgasz na zagraniczne pokazy mody, czy może iskra natchnienia pojawia się podczas rodzinnego śniadania?

AJW: Inspiracja to coś, czego zdefiniować się nie da. Pojawia się i znika, jak w dowcipie. Z pewnością całe moje teatralne doświadczenie pozwala mi patrzeć na ludzi twórczo. Widzę, jak się ruszają, jak wyglądają i jak... chcieliby wyglądać. I staram się im to podarować. Inspirują mnie właśnie ludzie, na których patrzę.

AS: Podobno pasja, która staje się zawodem, przestaje być pasją. Jak jest u Ciebie?

AJW: Ubrania i moda nie są moją pasją :) To takie... niepoważne. Moją pasją są ludzie. W zasadzie mogę szczerze powiedzieć, że ostatnio moją pasją jest radość. Szczególnie radość dziewczynek, które zakładają nasze spódnice. Moda, ubrania – to tylko narzędzie porozumiewania się z innymi. Prawdopodobnie równie dobrze mogłabym gotować. Na przykład dania dostosowane do charakteru człowieka. Albo dania na każdy nastrój :)

AS: Jak teraz układa się Twoja współpraca z teatrami? Czy nadal pracujesz również za granicą?

AJW: Czasami  tego żałuję, ale musiałam zrezygnować z pracy w teatrze. Najpierw przeważała radość, że wreszcie prowadzą osiadły tryb życia. Teraz z tęsknotą wspominam czasy, kiedy mogłam pobyć sama w hotelu przez kilka wieczorów. Obecnie jestem Szefem. A Szef to osoba, która zawsze musi odebrać telefon. A telefon dzwoni bez przerwy.

AS: Dorośli często mówią, że odnajdują w sobie dziecko, a dziecko zawsze podgląda zachowanie dorosłego. Pomagasz wyrazić tę symbiozę w najprostszy sposób, bo poprzez strój. Gdzie w tym błędnym kole znajduje się punkt zaczepienia, od którego rozpoczynasz pracę? Kto tu jest najważniejszy – Ona, On, czy Dziecko?

AJW: Takie koło nie ma początku. Jako dzieci patrzymy na dorosłych jak zaczarowani – widzimy tylko przywileje, przyjemności. Wtedy przywilejem jest założenie takiej samej spódnicy jak mama. Radość z udawania wymarzonej dorosłości. A potem taka sama spódnica staje się radością, bo przez chwilkę można się poczuć jak młody łobuz. Wtedy, kiedy codzienność nie jest już taka beztroska, możemy w ubraniach odnaleźć radość i kolor.

AS: Hultaj Polski chętnie odsłania kulisy pracy na swoim blogu czy fanpage’u  – czy to dla Ciebie ważne, by klient był na bieżąco ze zwykłym życiem i działalnością firmy?

AJW: Ta firma została założona po to, żeby kontaktować się z ludźmi. Na początku było tak, że z większością klientek wymieniałam maile. Znałam je osobiście. Potem oczywiście stało się to niemożliwe, ale ciągle staramy się być na bieżąco z tym, co myślą o nas Hultaje.

AS: Czy zdarza Ci się wypuścić w obieg ciuch, do którego nie jesteś do końca przekonana, którego sama nie chciałabyś nosić?

AJW: To trudne pytanie. Można powiedzieć, że wypuszczam  też ciuchy, w których sama nie wyglądałabym dobrze. Myślę o innych kobietach. O tym, w czym poczułyby się doskonałe. I często nie jest to ten sam ciuch, za który ja bym złapała w sklepie. Ale większość ubrań Hultaja jest w zgodzie ze mną. To są te, które pasują na każdą sylwetkę.

AS: Hultaj Polski deklaruje działalność za zasadach Fair Trade. Moda na ekologię zdominowała już nie tylko rynek odzieżowy, ale i wszystkie sfery życia. A jak to wszystko wygląda w praktyce? Co sprawiło, że zadecydowałaś o podpisaniu się swoją działalnością pod sprawiedliwy handel? Czy sądzisz, że bycie eko jest w Polsce możliwe dla każdego?

AJW: Myślę, że bardzo ważna jest sprawiedliwość społeczna. Wierzę głęboko w to, że moglibyśmy żyć w lepszym świecie, gdybyśmy wszyscy dotrzymali prostej społecznej umowy – bądź uczciwy, nie bądź chciwy. Niestety, świat należy do ludzi, którzy myślą w zupełnie innych kategoriach. Ale my, maluczcy, możemy się starać.  Kupujemy u polskich producentów, płacimy polskim wykonawcom.

AS: Jak wygląda cały proces twórczy i produkcyjny, nim do rąk klienta trafi upatrzona para spodni?

AJW: Na początku jest rysowanie, skrobanie... Dostałam od męża specjalny zeszyt na pierwsze rysunki. Potem jest narada z konstruktorem i pomysł na tkaninę. Wtedy zaczynam myśleć przestrzennie. Widzę w głowie, jak to się będzie układać, kto mógłby coś takiego założyć. Następny etap to pierwsza konstrukcja. Zazwyczaj wygląda dziwnie i zupełnie nie tak, jak ją sobie wyobraziłam na początku. Przypinamy, przycinamy. Wtedy zdarza się, że pierwszy rysunek odchodzi w niepamięć i rodzi się coś zupełnie nowego, innego. A potem są drobne poprawki... długi proces małych poprawek. Kolor. A potem szycie. I już. Już możecie się w to ubrać.

AS: Hultaj nie prowokuje, jeśli chodzi o dobór barw i wzorów. Skąd ta „filozofia monochromatyzmu”?

AJW: Niezupełnie zgodzę się z twierdzeniem, że Hultaj nie prowokuje kolorystycznie :) Nasz dobór kolorów jest oszczędny, ale dość specyficzny. Często słyszę, że wybieramy kolory „odważne”. Kolorystą w firmie jest mój mąż. Zawsze radzę się go, zanim zdecyduję o kolorystyce sezonu. Ma do tego doskonałe oko i naprawdę umie dobrać paletę barw.

AS: Jesteś Panią Prezes, artystką, mamą – czy może powinnam odwrócić kolejność? Tak wiele miejsca w powszechnej dyspucie zajmuje kwestia wielu ról, które kobieta musi pogodzić, jeśli chce poczuć się spełniona. Wydajesz się ideałem, Anko!

AJW:
Prezesem to jest mój mąż :) Ja jestem Panią Dyrektor :) Jestem też mamą. Czy jestem artystką? Raczej nie. To bardzo poważna rzecz powiedzieć o sobie – jestem artystą. Znałam kiedyś jednego artystę. Nazywał się Kazuo Ohno. Innych nie znam. Ja tylko robię w rozrywce. Co do bycia mamą, to też jest to odpowiedzialna rola i tutaj nie ma wątpliwości, że nią jestem. Bardzo trudno pogodzić bycie mamą i wielogodzinny dzień pracy. Nigdy nie wierzę w opowieści gazetowe o tym, jak to dziecko pomaga w karierze. Może mobilizować, to prawda. Ale dzielenie czasu między lalki i rozmowy z hurtowniami – to naprawdę trudne. Nie zawsze sobie radzę.

AS: Osoby tak zajęte, jak Ty, zwykle napotykają pewne trudności w oderwaniu się od pracy, albo utrzymują, że wcale nie potrzebują odpoczynku. Czy masz swój sprawdzony sposób na zrelaksowanie się i odzyskanie sił na nowy sezon?

AJW: Jestem pracoholikiem. Tak jak wszyscy w Hultaju. Jakże inaczej firma urosłaby tak bardzo przez prawie dwa lata? Ale nie jestem niezniszczalna – często czuję się wyczerpana. Na szczęście mam niesamowity zespół, który przejmuje ode mnie to, czego nie mogę udźwignąć. Z rodziną co roku jeździmy nad Bałtyk zimą. Właśnie wtedy, kiedy jest naprawdę lodowato i wietrznie. Tak resetujemy głowy. W ciszy i spokoju. Ale urlop ulatuje zawsze zbyt szybko.

AS: Czy masz swoje motto życiowe?

AJW: Mam swoje własne zasady i motta, które chyba nie są dostatecznie poważne, żeby wymieniać je w takim wywiadzie :)

AS: Niedawno świętowałaś pierwsze urodziny firmy. Jakie są Twoje hultajskie ambicje? Czego życzysz Hultajowi?

AJW: Czego można życzyć własnemu dziecku? Aby rosło, rozwijało się i uczyło na błędach. Niekoniecznie swoich.



Z Anką Jankowską-Wiśnios rozmawiała Agata Skrzypek.


Zobacz część 1 | 2 | 3 | 4

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Poznaj Hultajów - Część 3

Kochani Hultaje,

ruszyliśmy z kolejnym cyklem wpisów. Serdecznie zapraszamy na cykl "Poznaj Hultajów", w którym po kolei przedstawimy się Wam i opowiemy kilka słów o sobie. Ponieważ Hultaj Polski to przede wszystkim ludzie. Niezwykli, wyjątkowi, mający swoje pasje, marzenia i upierdliwości. Chcemy, abyście wiedzieli, na kogo zwalić winę, jeśli coś pójdzie nie tak, a kogo chwalić, gdy będziecie usatysfakcjonowani :)

Jako trzeci ujawnia się:

Marcin - Starszy Hultaj

Drugi Szef w Hultaju Polskim. Pan i Władca w Dziale Grafiki. Sprawuje pieczę nad sprawnym funkcjonowaniem sklepu internetowego, promowaniem firmy w sieci, dba o stronę wizualną firmy. Panuje nad mediami społecznościowymi. Koduje. Jest autorem wszystkich hultajskich fotografii. Ostoja spokoju z niekończącym się słowotokiem. Zdolny, uśmiechnięty, entuzjasta steampunku. Jego dzieła tworzone w domowym studiu możecie podziwiać pod adresem https://www.facebook.com/wisnioskitchenstudio.

W trzeciej odsłonie cyklu "Poznaj Hultajów" zapraszam Was do przeczytania wywiadu z Marcinem.

AS: Co skłoniło Cię do zajęcia się fotografią mody?

MW: Fotografowanie mody, zwłaszcza tej kreowanej przez naszą firmę, stało się dla mnie oczywistym krokiem jako fotografa, ale i właściciela firmy, który chce otrzymać rezultat  zgodny z własnymi oczekiwaniami. Tak typowe „branie spraw w swoje ręce” okazało się drogą wyboistą, krętą i nie pozbawioną ukrytych dziur. Wiele miesięcy zajęło mi walcowanie tego asfaltu, ubijanie kocich łbów i prostowanie zakrętów. Mogę jednak dziś śmiało powiedzieć – wjeżdżam właśnie na przedmieścia Miasta Zadowolenia.

AS: Praca fotografa to zajęcie dla kreatywnego indywidualisty, czy wręcz przeciwnie - zespołowe tworzenie, którego efektem są zdjęcia?


MW: Praca przy sesji to w moim przypadku praca zespołowa. I tylko jako jeden twór o wielu ramionach jesteśmy w stanie osiągnąć zamierzone efekty. Kiedy jedno z ramion słabnie – słabnie efekt końcowy. To jak patrzę, jak rozmawiam z modelem, jak oświetlam ujęcia - to moja rola. Rola jednak nie do odegrania bez pomocy stylistki, makijażystki i „człowieka blendy”.


AS: Czy masz swoje tricki, sposoby na stworzenie atmosfery na sesji?


MW: Oczywiście. Sztuczki takie powstają często „na żywo”, już w trakcie pracy z danym modelem. Zwykle jest to opowiadanie absurdalnej historii, której używam jako tła do konkretnego ujęcia.


AS: Gdybyś miał w trzech słowach podać przepis na dobre zdjęcie, powiedziałbyś...

MW:
Światło. Geometria. Szybkość.


AS: Czy zdarza się, że to nie ciuch inspiruje Ciebie, ale Twój pomysł na charakter kolejnej sesji zdjęciowej wpływa na pracę Anki?

MW:
Inspirują mnie ludzie. Ciuchy wyglądają dobrze tylko na ludziach, którymi udało mi się zainspirować.


AS: Jacy są Twoi ulubieni fotografowie mody? Czy inspiruje Cię praca polskich przedstawicieli tej branży, takich jak Marcin Tyszka, Maciek Kobielski czy Kacper Kasprzyk?

MW:
Jestem w stanie podać tylko jedno nazwisko – Frank Doorhof. Niestety nie znam prac wymienionych polskich fotografów.


AS: Jakbyś odniósł się do słów Ernsta Haasa: Istnieją dwa rodzaje fotografów: tacy, którzy komponują zdjęcia, i tacy, którzy je robią. Pierwsi pracują w pracowniach, dla drugich świat jest pracownią. I dla tych nie istnieje zwyczajność. Każda rzecz w ich życiu może być źródłem inspiracji.


MW: Bardzo zazdroszczę odwagi fotografom ulicznym. Dużo pracuję nad tym, aby ośmielić swoje wychodzenie do pracowni świata. Taki typ fotografii darzę największym szacunkiem. A pytanie – co sfotografowałbym w miejscu i chwili, w których obecnie jestem – jest moim sposobem poszukiwania własnego stylu.

AS: Czy masz swój ulubiony sprzęt fotograficzny, może np. analogowy aparat, który dostałeś na Komunię?

MW: Ostatnio dużo fotografuję używając aparatów analogowych. Są to aparaty marki Mamiya dla średniego formatu i Minolta dla małego obrazka. Używając ich, uczę się wyczucia chwili „decydującego momentu” i szacunku do migawki. Jeszcze rok temu wynikiem każdej mojej sesji zdjęciowej było 2 do 3 tys. zdjęć. Teraz - jest ich kilkaset.

AS: Jaki jest Twój stosunek do retuszowania zdjęć w Photoshopie i innych programach graficznych?

MW: Krótko. Tak – dla zmiany barw, kontrastu, jasności. Stanowcze Nie dla „chirurgii plastycznej”.

AS: Czy w pracy fotografa modowego czujesz się spełniony i przewidujesz, że pozostanie to Twoim zajęciem na całe życie?

MW: To moja najlepsza metoda wyrażania siebie. Niczego innego nie pragnę.

AS: Jakie są Twoje plany i marzenia odnośnie rozwoju Hultaja Polskiego?

MW:
Dominacja nad światem :D



Z Marcinem Wiśniosem rozmawiała Agata Skrzypek.


W ostatniej części cyklu "Poznaj Hultajów" - wywiad z Szefem Wszystkich Szefów!


Zobacz część 1 | 2 | 3 | 4

czwartek, 27 listopada 2014

Poznaj Hultajów - Część 2

Kochani Hultaje,

ruszyliśmy z kolejnym cyklem wpisów. Serdecznie zapraszamy na cykl "Poznaj Hultajów", w którym po kolei przedstawimy się Wam i opowiemy kilka słów o sobie. Ponieważ Hultaj Polski to przede wszystkim ludzie. Niezwykli, wyjątkowi, mający swoje pasje, marzenia i upierdliwości. Chcemy, abyście wiedzieli, na kogo zwalić winę, jeśli coś pójdzie nie tak, a kogo chwalić, gdy będziecie usatysfakcjonowani :)

Jako druga ujawnia się:
 

Julia - Twarda Rzeczywistość

Młodszy Hultaj. Asystentka i początkujący marketingowiec. Do zespołu Hultaja Polskiego dołączyła w lipcu 2013. Ogniwo spajające firmę. Prowadzi kalendarz firmowy, panuje nad chaosem zamówień, odpowiada na Wasze pytania, wspomaga Ankę w produkcji sesji zdjęciowych. To z nią zmierzysz się podczas rozmowy rekrutacyjnej. Choleryczka, panikarz, kompulsywny podjadacz, w co nikt nie może uwierzyć ze względu na jej zastraszającą chudość. Prywatnie uzależniona od herbaty, w wolnej chwili maluje akwarelami zakładki do książek. Jej prace można podziwiać pod adresem https://pl-pl.facebook.com/pages/Virydi/517504714930580. Marzy o podróży do Nepalu.



Hultajski strój z wyboru?
Ciemnoszary kaptur i spódnica podwójnie spieniona midi szara.

Jaka jest twoja supermoc?
Osiągnęłam 5 stopień wtajemniczenia w tworzeniu tabelek excelowskich.

Jak trafiłam do Hultaja?
Dzięki Biurze Karier swojej uczelni.



W trzeciej części poznacie Hultajskiego Fotografa.



Zobacz część 1 | 2 | 3 | 4

poniedziałek, 24 listopada 2014

Poznaj Hultajów - Część 1

Kochani Hultaje,

rozpoczynamy kolejny cykl wpisów. Serdecznie zapraszamy na cykl "Poznaj Hultajów", w którym po kolei przedstawimy się Wam i opowiemy kilka słów o sobie. Ponieważ Hultaj Polski to przede wszystkim ludzie. Niezwykli, wyjątkowi, mający swoje pasje, marzenia i upierdliwości. Chcemy, abyście wiedzieli, na kogo zwalić winę, jeśli coś pójdzie nie tak, a kogo chwalić, gdy będziecie usatysfakcjonowani :)

Na pierwszy ogień:

Ula - Asystent Pomocnika Działu Grafiki

Do firmy dołączyła w październiku 2013 i tym samym jest z nami najkrócej. Zaraża uśmiechem, energią i ciętą ripostą. Jej znakiem rozpoznawczym są kolorowe ubrania - spodnie w motyle lub bluza z kotem. Zakochana w  buldogach francuskich, marzy o własnym, koniecznie czarnym. Swoim talentem wspomaga Marcina w pracach graficznych. Jest mistrzynią puppetingu, czyli pozowania podczas ustawiania świateł do sesji zdjęciowej. Rysuje hultajski komiks. Prywatnie kopalnia kreatywnych pomysłów - tworzy biżuterię, przerabia ubrania i szyje torby, maluje paznokcie pod kolor stylizacji. Prace Uli można podziwiać pod adresem https://www.facebook.com/UrszulArtY. Z całej ekipy przejawia największą staranność w doborze stroju. Fanka Batmana.


Hultajski strój z wyboru?

Płaszcz NEO i kaptur jasnoszary

Jaka jest twoja Supermoc?
Spawanie elektryczne.

Jak trafiłaś do Hultaja?
Sprawdziłam na Google Maps.


W drugiej części poznacie Twardą Rzeczywistość.


Zobacz część 1 | 2 | 3 | 4

wtorek, 12 sierpnia 2014

Kim jest Hultaj? | Wywiad z projektantką

Kim jest Hultaj?

Pod koniec czerwca ekipa platformy MyBaze odwiedziła siedzibę Hultajów. Szalenie uroczy Mariusz oraz Tomek odciągnęli Ankę, Ulę i Julię od codziennych prac biurowych. Anka odpowiadała na pytania, dziewczyny pokazywały, jak działają hultajskie spódnice. Posłuchajcie sami, jak Anka - projektantka Hultaja Polskiego - poradziła sobie z trudnymi pytaniami Mariusza:



niedziela, 10 sierpnia 2014

Anka pisze... o Najbardziej Fotogenicznej Kuchni Świata

Najbardziej fotogeniczna kuchnia świata

Z pewnością pierwsze, co się Wam nasuwa po przeczytaniu tego tytułu, to strasznie droga kuchnia od designera. Marmurowe blaty, kamienie wmurowane w ściany, przepierzenia z mlecznego szkła i obowiązkowa wyspa do gotowania.

Ale nie o taką kuchnię chodzi. Najbardziej Fotogeniczna Kuchnia Świata ma na podłodze coś, co mogłabym nazwać Snem Pijanego Glazurnika, na ścianach zwyczajne płytki w rzucik oraz dość paskudne rustykalne szafki.
Ta kuchnia to Wiśnios' Kitchen Studio, czyli miejsce w którym powstają wszystkie najbardziej wypasione hultajskie fotki.

 

Opowieść o Kuchni brzmi trochę tak, jak wspomnienia naszych rodziców z lat 50-tych i 60-tych, kiedy internetu nie było, a telefon przywiązany był do ściany. Więc ludzie się spotykali. Razem gotowali, tańczyli, słuchali muzy.
Teraz nasze domy są bardziej wyludnione. I nasz taki pewnie by był, gdyby nie Kuchnia...


Hultaj prawie cały czas cyka fotki. Z pewnością zauważyliście, że mamy ich bardzo dużo. Wszystko to dzięki naszemu firmowemu fotografikowi, Marcinowi.
Podczas sesji Kuchnia od rana zapełnia się ludźmi. Najpierw przychodzi zespół – Julia, Ula. Ja jestem na miejscu. Szukamy ubrań, robimy zakupy, przygotowujemy przekąski. Jeśli sesja jest „dorosła” - wstawiamy do lodówki piwo. Prasujemy ubrania, robimy check listę – plan sesji, który pozwala sprawdzać, co już zostało sfotografowane i jak uniknąć niepotrzebnych przebiórek modela lub modelki. Potem Kuchnia zapełnia się statywami i lampami, a chodzenie po niej wygląda, jak pokonywanie toru przeszkód. Najdłużej staramy się nie rozwijać tła, bo wtedy wejście do wszystkich pokoi zostaje zablokowane, co nie wszystkim mieszkańcom domu się podoba :)


Zasłaniamy żaluzje. Marcin i Ula ustawiają światła, rozciągają żurawia, zdejmują niepotrzebne żarówki z żyrandola w przedpokoju. Ulubione powiedzenie Uli „jeśli srebrna taśma nie trzyma, to znaczy, że użyłeś za mało srebrnej taśmy”. Wczoraj udało im się wreszcie odłupać kawałek tynku ze ściany, co wisiało w powietrzu już od dawna.


A potem do Kuchni wchodzą goście. Czasami jest to jedna modelka, a czasem cała grupa modeli w różnym wieku. Koczują na łóżku w sypialni, jedzą, gadają, śmieją się. Dom żyje.

Kiedyś byliśmy samotnikami. Lubiliśmy jeden z góry ustalony porządek. Denerwowała nas nagła zmiana planów.
Ale w Kuchni zapominamy o tym. Jemy tuńczyka z czosnkiem, tajskie springrolle, dzieciaki żują gumę za gumą.
Kiedy sesja się kończy i jest już po północy, studio znika z Kuchni. W ciągu 15 minut zwijamy statywy i światła. Stół wraca na swoje miejsce, a zaraz za nim krzesła. I Kuchnia znów wygląda poczciwie, jakby nigdy nic w niej nie zaszło, jakby żadnej magii nie widziała.

A my siedzimy przy stole i oglądamy zdjęcia :)

czwartek, 7 sierpnia 2014

KOMIKS | Na ratunek!

Witajcie kochani!
Z dumą oświadczam, że z dniem dzisiejszym udało się nam skończyć sesje zdjęciowe naszych jesiennych kolekcji! JUPI! 
Było to mnóstwo pracy i moim zdaniem możemy być z siebie dumni. Anka zaprojektowała bardzo wyjątkowe ubrania (mam już swój wymarzony model!), a Marcin zrobił takie zdjęcia, że ho ho! Jako jego asystentka też miałam pełne ręce roboty, wiecie... lampy, statywy, tła i oczywiście moja ulubiona blenda! Zostałam mistrzem w puszczaniu świetlnych króliczków i doświetlania szyi naszych wspaniałych modeli 
i modelek. Zostałam Człowiekiem Blendą!




Teraz dział grafiki zasiada do postprodukcji a Wy kochani już możecie wypatrywać następnego komiksu. Do zobaczenia za dwa tygodnie :)

Byłabym zapomniała! Kochani Hultaje z trójmiasta i okolic, w ten weekend spotkacie nas na plaży w Sopocie w Zatoce Sztuki na festiwalu SHC ELEMENTS 'Showroom'. Zapraaszamy i czekamy na was :)

Asystentka Zastępcy Kierownika Działu Grafiki

piątek, 11 lipca 2014

KOMIKS | Pracownik miesiąca

Witajcie kochani!

Wygląda na to, że z powodu natłoku pracy przy jesiennej bajecznej kolekcji hultaja nie daje rady co tydzień serwować wam świeżego odcinka, dlatego oficjalnie ogłaszam, że będziemy spotykać się co dwa tygodnie w czwartki. Tak, wiem wiem, że jest już piątek, ale tak fizycznie dla mnie jest czwartek bo jeszcze nie położyłam się spać, więc dzisiaj, pomimo że już jest jutro to jeszcze jest dzisiaj.
Zagadałam się, ale wracam do tematu! Zapraszam na komiks:



To bardo ważne, kiedy szef chwali i docenia. Jak widać my Hultaje na szczęście mamy to szczęście. 

Nie znasz postaci i nie wiesz o co tutaj w ogóle chodzi? Zajrzyj tutaj.

Do zobaczenia za dwa tygodnie :)
Asystentka Zastępcy Kierownika Działu Grafiki

środa, 2 lipca 2014

Hultaj radzi: Jak kupować przez Internet - 6 prostych zasad

Ciemna strona Internetu

Trafiasz na sukienkę swoich marzeń lub kosmetyk, który zapewni Ci wieczną młodość. Wiesz, że nie możesz bez tego żyć, śni Ci się po nocach, obiecujesz sobie, że będziesz głodować trzy miesiące, ale sobie to kupisz. Jednak po chwili zalewają Cię wątpliwości...

Zastanawiasz się, czy materiał jest trwały, czy produkt będzie zgodny z tym pokazanym na zdjęciu, a kolor taki, jaki zawsze Ci się marzył. Masz koszmary o zaginionych przesyłkach, nieuczciwych sprzedawcach i ogromnych kwotach, które przepadły bezpowrotnie, a Ty zostajesz z produktem, którego nie wzięłabyś nawet za dopłatą. Hola, hola, przystopuj, bo od tego rwania włosów z głowy będziesz całkiem łysa, a nie o to tu chodzi.

Jak więc uniknąć rozczarowań?

Nie taki sprzedawca straszny

Od wielu lat korzystam ze sklepów internetowych kupując biżuterię, ubrania, buty, a nawet żywność i kosmetyki. Zdarzyło mi się reklamować zamówioną rzecz, zwracać produkt niestarannie wykonany, ale nigdy nie zostałam oszukana ani okradziona. Dlaczego? Korzystam z kilku prostych zasad, którymi chciałabym się z Wami podzielić.

1. Opis produktu - zawsze dokładnie czytam opisy - skład, wymiary, wagę, użyte materiały, warianty kolorystyczne, dane techniczne (guziki, kryte zamki, data ważności, rodzaj zapięcia etc.). Uważne czytanie opisu produktu pozwala na uniknięcie późniejszych nieporozumień.
2. Zdjęcie produktu - zawsze dokładnie oglądam zdjęcia dołączone do oferty. Sprawdzam, czy etykieta produktu ma ten sam tekst, co opis zamieszczony przez sprzedawcę. Patrzę, czy produkt nie ma skazy (z tego też powodu czytam opisy pod zdjęciem - nie zawsze wszystko widać). Oglądam materiał, jego fakturę, jakość nadruku, patrzę nie tylko na całość, ale i na detale. Porównuję kolor na zdjęciu z jego opisem (pamiętaj, że na każdym monitorze kolory wyświetlają sie trochę inaczej).
3. Przeglądam regulamin - szczególnie zwracam uwagę na możliwość i warunki zwrotu i reklamacji zamówionego produktu oraz na to, kto pokrywa koszty przesyłki w przypadku zwrotu, a kto w przypadku reklamacji. Patrzę również na sposoby płatności.
4. Szukam informacji o firmie - jeśli nie znam danej marki, dowiaduję się, skąd jest, jak długo istnieje na rynku, czy są o niej jakieś artykuły, a także jak się skontaktować z pracownikami.
5. Czytam komentarze użytkowników - jeden z najważniejszych punktów dających mi poczucie bezpieczeństwa. Użytkownicy praktycznie zawsze napiszą szczerą opinię - czy są zadowoleni z produktu, z obsługi, z szybkości przesyłki. Dostarczą Ci informacji o poziomie kontaktu ze sprzedającym. Zwracaj uwagę na daty komentarzy - te sprzed 3 lat mogły stracić na aktualności. Zawsze czytaj opinie osób, które już dokonały zakupu.
6. Kontakt ze sprzedawcą - zawsze możesz skorzystać z formularza kontaktowego, wysłać maila lub zadzwonić, jeśli podano numer telefonu. W tej sposób szybko zweryfikujesz, czy sprzedawca jest godny zaufania. Przy okazji możesz zadać dodatkowe pytania. Możesz też poprosić o podesłanie dodatkowych zdjęć.

Mówią o nas

Moja babcia uważa, że to nieładnie być chwalipiętą, dlatego oddaję głos naszym klientkom i klientom:


Hultaje stawiają na uczciwość

Hultaj Polski jest przykładem rzetelnego sprzedawcy. Zawsze staramy się umieszczać dokładne opisy naszych ubrań. Dbamy o to, aby ubrania prezentowane na zdjęciach wyglądały tak, jak w rzeczywistości. Bardzo chętnie odpowiadamy na pytania klientów - zarówno mailowe, jak i telefoniczne. Jeśli chcesz się z nami skontaktować możesz:
  • napisać maila na adres sklep@hultajpolski.pl
  • napisać wiadomość na Facebooku
  • zadzwonić na numer +48 795 546 345
Każda przesyłka wysyłana jest jako list pocztowy z potwierdzeniem nadania. Numer na potwierdzeniu pozwala szybko zidentyfikować miejsce pobytu Twojego zamówienia. Na śledzenie trasy Twojego zamówienia pozwala strona http://www.pocztex.pl/sledzenie-przesylek/. Jeśli jesteś stalkerem, poproś nas o numer nadania ;)

Wciąż zaniepokojonych pragniemy uspokoić - zawsze możesz odesłać do nas ubrania w terminie 10 dni od otrzymania przesyłki, nie tłumacząc nam, czemu tak zdecydowałaś. W przypadku reklamacji pokrywamy koszty związane z odesłaniem do nas wadliwego ubrania oraz całkowicie bezpłatnie odsyłamy to naprawione.

Jeśli macie jakiekolwiek uwagi dotyczące poziomu obsługi, szybkości realizowania zamówień, zdjęć, opisów czy czegokolwiek innego - piszcie, komentujcie, krytykujcie. Dzięki temu stale możemy się rozwijać.

środa, 11 czerwca 2014

Potrzeba matką wynalazku

Witajcie kochani!
Dzisiaj dzień komiksu, zapraszam :)




Zapewne wszystkim wam doskwierają panujące aktualnie upały. My hultaje nie lubimy aż takich wysokich temperatur i mamy dla was rozwiązanie!

Będziecie potrzebować:
-jednej spódnicy podwójnie spienionej dorosłej lub dziecięcej
-odrobinę poczucia równowagi
-uśmiechu od ucha do ucha

Wykonanie:
1. Wyciągamy z szafy naszą spódnicę podwójnie spienioną.
2. W prosty sposób zakładamy ją przez głowę.
3. Szukamy kawałka wolnej przestrzeni.
4. Przybieramy stabilną pozycję.
5. WIRUJEMY!*
*Pamiętajcie aby co jakiś czas zmieniać kierunek obrotów!

Gwarantujemy że wszystkie osoby znajdujące się w najbliższym otoczeniu zostaną schłodzone przez powiew wywołany obrotami dwóch pełnych kół materiału naszej spódnicy podwójnie spienionej.

Miłego wirowania Hultaje!

Asystentka Zastępcy Kierownika Działu Grafiki

czwartek, 29 maja 2014

Szarości

Witajcie kochani!


Dzisiaj w komiksie sytuacja którą wielokrotnie przerabiamy podczas targów na stoisku i odbierając telefony od was ;) Hultaje nie bójcie się kolorów! Nasze nowe barwy pasują do każdej karnacji, a odrobina kolorowego szaleństwa jest jak najbardziej wskazana w tym sezonie.




Do zobaczenia za tydzień!

Asystentka Zastępcy Kierownika Działu Grafiki


środa, 21 maja 2014

Jak dwie krople wody - hultajski Dzień Dziecka

 
Anka Jankowska zaprasza


Kochani Hultaje,

zapraszamy Was serdecznie na wyjątkowe wydarzenie. Tydzień przed Dniem Dziecka, 24 maja 2014 na Ptasiej 6, organizujemy szereg atrakcji pod wspólną nazwą - Jak dwie krople wody. Ciekawi, co Was tam czeka?

Na młodszych hultajów będzie czekać nikt inny, jak sama Anka Jankowska - projektantka naszych ciuchów. Opowie Wam o swojej pracy projektanta w malej firmie odzieżowej. Oprócz tego doradzi, jak zostać modelką oraz podpowie, w jaki sposób dobierać ubrania, aby dobrze wyglądać

Oprócz tego na jeden dzień Ptasia 6 Polish Designers Concept Store zamieni się w prawdziwe studio fotograficzne. Dorośli oraz dzieci będą mogli przebrać się w hultajskie ciuchy i zrobić sobie w nich pamiątkowe zdjęcia. Szykujcie swoje najbardziej zadziorne miny! Uczestnictwo w sesji całkowicie bezpłatne, zdjęcia zostaną wysłane do Was e-mailem.

Dzień Dziecka zobowiązuje do odpowiedniego stroju. Dlatego, abyście mogli zabłysnąć w tym wyjątkowym dniu, pomożemy Wam wyglądać jak dwie krople wody - dosłownie! Przywieziemy ze sobą wieszaki hultajskich ciuchów, znajdzie się coś dla Mamy i Córki, dla Taty i Syna, a jako że nasze ubrania są w dużej mierze unisex, Mama i Syn oraz Tata i Córka również znajdą coś dla siebie. Przy zakupie kompletów takich samych ubrań dla dziecka i dorosłego* - niespodzianka!


Jak dwie krople wody - Dzień Dziecka z Hultajem Polskim
24 maja 2014
10:00-17:00
Ptasia 6 Polish Designers Concept Store, Warszawa
https://www.facebook.com/events/478952035584405/

Wstęp wolny.

Do zobaczenia, Hultaje!


Projekt: Marcin Wiśnios

* komplet dziecięco-dorosły oznacza taki sam model bądź modele ubrań dla dzieci i dla dorosłych